
Dźwięk domofonu doprowadza psa do „szaleństwa”
Dźwięk domofonu doprowadza psa do „szaleństwa” – problem zniknął już po 2 spotkaniach (po ok 2 tygodniach)
Gdzie: Warszawa (Ursynów), podwyższony parter, średniej wielkości mieszkanie.
Kto: Młoda (ok 30 lat) kobieta mieszkająca sama.
Zwierzę: Angielski toy terier (wysterylizowana 2 letnia suczka).
Zgłoszony problem
Pies szczekał w domu na dźwięk domofonu. Nic nie było w stanie go uspokoić (ani przywoływanie, ani smaczki, ani głaskanie. Ostateczne domofon został rozłączony.
Co zrobiliśmy
Po szczegółowym przeanalizowaniu konkretnego przypadku zidentyfikowałem źródło problemu – był nim sam dźwięk domofonu (a nie np. skojarzenie jego dźwięku z pojawieniem się gości).
Przeprowadzaliśmy tzw. „odwrażliwianie” na dźwięk domofonu. W tym celu nagraliśmy dźwięk tego konkretnie domofonu. Nagrany dźwięk odtwarzaliśmy z przenośnego głośnika umiejscowionego możliwie blisko domofonu.
Później zastąpiliśmy go dźwiękiem samego domofonu. Odwrażliwianie podzieliliśmy na dwa etapy.
I ETAP (najpierw jedzenie, potem dźwięk):
Dawaliśmy psu jedzenie (korzystaliśmy z atrakcyjnego smakołyka, którego „obróbka” długo trwała a czas naszych ćwiczeń był odsunięty w czasie od godzin posiłków); jako alternatywę zaproponowałem ćwiczenia podczas posiłków (również ze względu na czas, jaki mieliśmy do dyspozycji wynikający z ilości jedzenia).
W czasie, gdy pies jadł odtwarzaliśmy nagrany dźwięk (zaczynając od najmniejszego natężenia i w odpowiednio dobranej odległości od źródła dźwięku tj. do uzyskania sytuacji, kiedy pies w ogóle nie reagował na dźwięk).
DOPIERO PO USTALENIU ww. „parametrów” stopniowo zwiększaliśmy natężenie dźwięku.
Następnie zastąpiliśmy go dźwiękiem samego domofonu. Ten etap trwał do momentu zaprzestania jakiejkolwiek reakcji na dźwięk.
II ETAP (najpierw dźwięk, potem jedzenie):
Chodziło o „zakodowanie” istniejącego już pozytywnego skojarzenia. Brak reakcji na dźwięk domofonu nagradzaliśmy (w tym smaczkami).
Początkowo nagrody były sowite, później bardziej skromne, aż do sytuacji tzw. nieliniowego nagradzania tj. czasem jest czasem nie (bez żadnej prawidłowości, w tym również dotyczącej ilości smaczków).
Podczas działań opisanych w etapie I i II pracowaliśmy też nad tzw. generalizacją tj. wprowadzaliśmy kolejne rozproszenia (np. włączony telewizor, radio, otwarte okno, obecność innych osób itp.).
Efekt
Na dwóch sesjach pokazałem, nauczyłem i zweryfikowałem w praktyce działania Opiekuna opisane w etapie I i II. Pierwsze oznaki poprawy dało się zauważyć już po pierwszym tygodniu.
Po kolejnych dwóch tygodniach problem zniknął – i nadal nie istnieje.
Zdecydowanie należy podkreślić wzorową współpracę z Opiekunką. Wszelkie wątpliwości były na bieżąco komunikowane a następnie rozwiewane, zalecenia wprowadzane a konsekwencja zachowana.
Uwaga!
U innego psa podobne objawy mogą mieć zupełnie inne przyczyny i wymagają innej pracy.
Jeśli widzisz u swojego zwierzaka podobne sygnały, nie zgaduj i nie kopiuj rozwiązań z Internetu. Lepiej sprawdzić, co tak naprawdę stoi za zachowaniem i dobrać plan, który będzie skuteczny i bezpieczny dla wszystkich.
Umów konsultację behawioralną zanim problem się pogłębi.


